troszkę mnie tu nie było bo i nie było co pokazywać
pochłonęła mnie prawie bez reszty pewna książka, a jak się czyta to w zasadzie się nie robi, przynajmniej ja tak mam, a nie wiem jak Panie
ale, ale
jednak coś tam w końcu pomalutku się zrobiło - chociaż nawet jak na mnie trwało to obłędnie długo
dziś tylko zapowiedź bo nitki jeszcze niepochowane ;)
a całość niebawem - uwaga nadchodzi mgiełka moja ;))
powyżej widać dół ;)
na poniższych tło stanowi góra ;)
a na pierwszym planie jest przepiękny wisior, który dostałam psim ;) swędem od pewnej Danusi - kto nie widział jej bloga http://dankasosnowa.blogspot.com/ i galerii niech koniecznie zajrzy ;)
Pani Danusiu bardzo dziękuje
to powyżej znacznie prześwietlone ale może bardziej pokazuje kolory - fiolety a nie szarości jednak
jak dla mnie wisior świetnie komponuje się z mgiełka i mając go ciesze się że nie namodziła w mgiełce żadnych ażurów czy warkoczy bo dzięki temu super razem współgrają
ps
"dzieło" z posta poprzedniego zostało skończone, przymierzone i ...... sprute - bo w ogóle mi się nie spodobało, zrozumiałam np że nie lubię sweterków zapinanych dopiero na wysokości pępka
włóczka odzyskana i na nowo się robi ;))
Zapowiada się ciekawie i na dodatek nie daje się sfocić:)
OdpowiedzUsuńale jakie delikatności, pewnie mgiełka w dotyku, a naszyjnik uroczy, pasuje idealnie!
OdpowiedzUsuńnaszyjnik śliczny:)dziękuję za wszystkie ciepłe słowa:)pozdrawiam
OdpowiedzUsuń